Anapactyzm Oficjalny – baner artykułu

Anapactyzm Oficjalny

“Mam szczerą wolę, całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym Prawu Harcerskiemu”.

Regulamin stopni harcerskich (ZHR) mówi, że młodzika powinien zdobywać chłopiec mający między 11-cie a 13-cie lat. Należy się zastanowić jakimi priorytetami kieruje się dziecko w tym wieku oraz co może wiedzieć i jakie mieć plany na przyszłość. Dlaczego to ostatnie miało by być istotne? Moim zdaniem jeżeli ktoś zobowiązuje się do trzymania się pewnych zasad całe życie, to musi mieć na nie jakiś plan, jakieś przemyślenia.

Wątpliwe, żeby 13-to latek miał jakieś większe rozważania na temat sensu i przyszłości życia. Można by powiedzieć, że wszak pytamy o chęć złożenia przyrzeczenia. Jest to prawda, jednak większość, o ile nie wszyscy, zgadzają się złożyć przysięgę nie ze względu na jakieś idee, ale aby przynależeć do tej wspaniałej, zamkniętej grupy dumnych.

I tu dodatkowo słabością może być, zwykle pomagająca w pracy, obrzędowość. W końcu naturalna ciekawość każe przyjąć zaproszenie na nieznany rytuał. Powiedzmy jeszcze o jednym, nie tylko zobowiązujemy chłopca do podjęcia decyzji na całe życie, co gorsza zobowiązujemy go do trzymania się niezrozumiałych dla niego raczej zasad. Chodzi mi oczywiście o Prawo Harcerskie.

Po pierwsze zapewne na tym poziomie praca z prawem nie jest zbyt rozbudowana. Poza tym prawo zawiera nieco górnolotnych i abstrakcyjnych zapisów. Jak rozumieć służbę Bogu i Polsce? Co to znaczy w każdym widzieć bliźniego? Czym charakteryzuje się zachowywanie pogody? etc. Raczej 13-to latkowie nie mają odpowiedzi na te pytania, ba nie zadają ich sobie. Nawet jeśli przed zdobyciem młodzika prowadzona jest z nimi najlepsza praca z prawem.

Znaczek zucha

I ktoś mógłby tu zwrócić uwagę, że idąc tym torem myślenia o nieświadomości w czasie składania przyrzeczenia, takie same zarzuty można postawić składaniu obietnicy zucha. Jednak nie jest to słuszna konkluzja.

Po pierwsze zupełnie inna jest treść obietnicy: “Obiecuję być dobrym zuchem i zawsze przestrzegać prawa zucha.”, dużo krótsza. Nie ma tu mowy o całym życiu. Nie ma odwołania do niewyjaśnionego nigdzie pojęcia bliźniego, w końcu kwestia samych praw. W przeciwieństwie do trudnego prawa harcerskiego, prawo zucha jest dość proste.

Z punktu drugiego (zuch jest dzielny), wynika trzeci, bo nie powinien się bać przyznać do błędu i mówić prawdę. Skoro mówi prawdę, to pamięta o tym do czego się zobowiązał, waży swoje słowa. W myśl zasady “pacta clara boni amici” (gdzie jasne zasady, tam i przyjaźń) zuch wypełniający jest nieokreślone obowiązki, jest miły dla otoczenia. A skoro próbuje on, aby wszystkim było z nim dobrze, to wciąż się samo doskonali. To wszystko powinno go prowadzić do odkrycia, że służy to (czy też wynika) z miłości do Boga i Polski. Dużo prostsze i naturalniejsze.

Zasadniczo praca powinna się odbywać w dużym stopniu samodzielnie, jedynie z inspiracją zuchmistrza. Który ma ją nadzorować i tworzyć pomysłowo okazje w których zuchy są zmuszone wykazywać się czy to dzielnością, czy to prawdomównością.

Co w zamian?

Wszystkie powyższe kwestie zmuszają do zadania pytania, czy rzeczywiście powinniśmy wymagać zobowiązania na całe życie od 13-latków?

Czy nie narusza to tak naprawdę kluczowej dla harcerstwa zasady dobrowolności? Może chłopcy na tym poziomie mogą złożyć inne zobowiązanie, że będą się starać przestrzegać prawa, a zobowiązanie to było by odnawiane przy każdorazowym zdobyciu stopnia?

Znamy wszak takie rozwiązania z zakonów rzymskich, gdzie składa się śluby czasowe (a dopiero potem wieczyste). To częściowe przyrzeczenie znaczyłoby się na przykład noszeniem lilijki na mundurze? Albo po prostu krzyża, jako symbolu próby podążania trudną ścieżką. A może harcerz na początku składał by tylko obietnicę zucha i nosił znaczek? Te kwestie są wtórne.

Kiedy pełne przyrzeczenie?

Kiedy zatem składałoby się pełne przyrzeczenie? Widzę dwa sensowne momenty.

1) Chwila zostania instruktorem

Jeden to chwila zostania instruktorem, kiedy w pełni świadomie bierzemy na siebie odpowiedzialność wychowania innych w tych zasadach, a zatem w myśl zasady własnego przykładu, sami musimy ich przestrzegać. Jako, że i tak zostanie instruktorem jest formą podpisania cyrografu ze Związkiem. Na dodatek instruktor ma wpływ na całą organizację, odwołując się więc do tradycji ze starożytnego Rzymu, ci którzy najwięcej ofiarowują, mają największy wpływ.

2) Moment zdobywania stopnia ćwika

Drugą opcją jaką widzę, to moment zdobywania stopnia ćwika. Moment zwykle w życiu przełomowy. Wtedy młody człowiek wchodzi w towarzystwo, pojawiają się jako realne alternatywy alkohol, papierosy etc. Ćwik musi już świadomie podjąć decyzję o dalszym trzymaniu się zasad lub ich odrzuceniu. O dalszym przeznaczeniu czasu na harcerstwo lub wyruszeniu inną drogą.

Może zadane mu wówczas pytanie pozytywnie wpłynęłoby na refleksje o rzeczywistości i świadomy wybór drogi życiowej. Obecnie bowiem wielu jest ćwików, pozostających w harcerstwie jedynie nominalnie, tylko gdy są w mundurze.

Konkluzja

Niezależnie od drogi, którą obierzemy, najistotniejsze jest zauważenie zła i fałszu wypływającego ze składania przyrzeczenia w wieku 11 – 13-cie lat.

  • Nie tylko powoduje to rzucania słów na wiatr (gdyby było inaczej przynajmniej 80% młodzików powinno zostawać potem instruktorami).
  • Powoduje to brak refleksji nad sensem życia i stawianiem sobie w nim priorytetów.
  • W końcu składanie przeczenia tak wcześnie uczy, że najważniejsze jest zaspokojenie własnych ambicji, ciekawością czy chwilowych potrzeb, nie zaś szukanie siebie i swojej drogi przez życie.

A to ostatnie oznacza, że harcerstwo nie wychowuje świadomego człowieka-obywatela, ale zaprogramowaną małpkę. I porównanie do tego stworzenia stosuje z pełną świadomością i wiedzą o jego heraldycznej symbolice.

Mrówik Poczciwy